Niedawno pisałam Ci o teście motywu od Template Monster. W poście tym obiecałam również test szablonu newslettera, jaki przy okazji nabyłam.

To mocno rozbudowany szablon, który zawiera zarówno sam kod html jak i paczki, które możesz zaimportować do czterech dostawców usług newsletterowych. Jednym z nich jest MailChimp. Sprawdziłam więc, jak wygląda implementacja takiego szablonu i poradziłam sobie z tym w ciągu paru minut. Kilkoma kliknięciami załatwiłam sprawę.

Ale, na co dzień korzystam z MailerLite, a tu już sprawa wygląda trudniej. Nie mogę skorzystać z całej paczki, trzeba wkleić cały kod html. Dla kogoś, kto zna podstawy tego języka nie sprawi to problemu. Również zarządzanie treścią jest banalne. W łatwy sposób można wymienić obrazki, kontent, podpiąć linki czy usunąć niepotrzebne elementy. Kod jest napisany czytelnie i w systemie blokowym, więc bez problemu można dodać, usunąć lub powielić konkretne elementy.

Szablon oczywiście jest responsywny. W łatwy sposób dostosujesz go do swojego brandu. Na jego bazie, jeśli jesteś bardziej zaawansowana w html, możesz opracować swój własny szablon, który z powodzeniem możesz stosować do komunikacji za pośrednictwem newslettera czy zaimplementować do sklepu internetowego.

W moim przypadku znajomość html jest mocno zaawansowana i z czystego lenistwa pracuję na gotowych szablonach, które naginam pod siebie. Zazwyczaj. Czasem, w ramach przypomnienia sobie zakurzonych umiejętności odświeżam swoje umiejętności. Efektem tego jest np. przygotowany przeze mnie zestaw szablonów newslettera.

Wróćmy do zakupionego przez mnie szablonu. Jest spoko. Jest innowacyjny. Jest responsywny. Wszystkomający, wręcz śpiewający. Nie jest drogi, bo 47 zł to o ile się nie mylę 3 duże kawy w sieciówce, więc jeśli ograniczasz kawę możesz zainwestować w szablon newslettera. Warunek: ogarniasz hateemele. Bez tego możesz być Ci ciężko i będziesz żałowała, że zrezygnowałaś z kawy 😉

Pozdrawiam,

Agnieszka

error: treść chronione przed kopiowaniem
Shares