Zaznacz stronę

Obrazki w mailach to must have, czy lepiej sobie je odpuścić? Jeden z najpopularniejszych kanałów social media to przecież Instagram, na którym codziennie pojawiają się miliony obrazków. Skoro tak bardzo kochamy taką formę przekazu to jaka jest ich rola w newsletterach?

Na pewno nie da się podważyć faktu, że obrazek, jakiego użyjemy w mailu tworzy nastrój całej wiadomości. Można używać obrazków totalnie niezwiązanych z tematem maila, po to, żeby rozbawić, rozrzewnić, wkurzyć, zaskoczyć swoich odbiorców. Motywów może być wiele. Mistrzem w tym nadal wydaje się być Tomek Tomczyk, który swoją kozę do mailingu dodaje od wielu lat – z małymi przerwami, ale jednak. Bo tak, bo może.

Jednak abstrahując od motywacji Tomka, obrazki, które używamy w mailach mogą i powinny

# wspierać wezwanie do działania

Umiejętnie przygotowane obrazki mogą kierować nasz wzrok w stronę buttonu, albo opisu produktu, jaki pojawia się w mailu. Na stockach zdjęciowych bez zbędnych manipulacji można odnaleźć zdjęcia, które pomogą uzyskać taki efekt.

# opowiadać historie

Trwa renesans gifów. To nic innego jak animowane obrazki. Pod koniec lat 90 gify były chyba najpopularniejszym formatem. Wszędzie gdzie się dało upychano obrazki, które skakały, ruszały się, zmieniały kolor itd. W dodatku upychane były bez umiaru zarówno na stronach internetowych (gwarantowany oczopląs) jak i w mailach. Do tego kontrastowa kolorystyka i… tak. Kosz, bo takich wiadomości nie dało się czytać. Po takim rozpasaniu gify stały się passe, jednak ku mojej radości ponownie wracają na salony. nie są to jednak te same gify. Dziś mamy do czynienia z krótkimi filmikami zmontowanymi w ten łatwiejszy w obsłudze format graficzny. Sama chętnie go stosuję, np wtedy, gdy potrzebuję pokazać zawartość ebooka itd. Tak więc, jeśli podczas planowania newslettera weźmiesz pod uwagę moc gifów, może on pomóc Ci uzupełnić opowiadaną historię, albo otworzyć opowieść, którą podsumujesz tekstem.

Jednak stosując grafiki w mailach często wpadamy w pułapkę i nasze maile są za ciężkie, co przekłada się na ich jakość i małe punkty spamowe. Na co zwrócić uwagę?

# rozmiar pliku

Większy obrazek to większy transfer i mimo iż internet w telefonie ma coraz więcej osób i coraz więcej osób korzysta z wifi nadal powinnaś szanować swojego odbiorcę zmniejszając obrazek do szerokości przygotowywanego maila. Standardem jest 600px. Przy okazji taki obrazek będzie mniej ważył, najlepiej, jeśli jego waga nie przekracza 60kb.

# ilość grafik

Balans. To najlepsze określenie. Należy zachować równowagę w ilości grafiki i tekstu zawartego w mailu. Jeśli jest za dużo grafiki taka wiadomość załapie się na ujemne małe punkty spamowe.

# tekst na obrazkach

Jeśli możesz, unikaj takich rozwiązań. Wiem, że łatwiej jest napisać tekst na grafice, niż kodować wiadomość tak, żeby wszystko zadziałało poprawnie. Ale pamiętaj, że zazwyczaj grafiki się nie ładują od razu, więc Twój odbiorca nie przeczyta tekstu ukrytego na grafice.

# znaczniki

Mój ulubiony punkt. łączy się z punktem wyżej. użytkownicy domyślnie mają wyłączone ładowanie się obrazków. Właściwie oznaczona grafika pozwala Ci przekazać treść, jaką ukryłaś na grafice. Np. chcę w mailu dodać zdjęcie nowego ebooka, którego właśnie napisałam. Zrobiłam gifa, który pokazuje najważniejsze strony/ tytuły rozdziałów ebooka, dodałam grafikę do maila i uzupełniłam znacznik alt treścią: Zaplanuj swój newsletter z plannerem na cały rok. Nawet jeśli obrazek się nie załaduje od razu, mój czytelnik wie, że w miejscu pustego okienka jest treść spod znacznika alt.

# dostępność

Mało kto pamięta, że nasze maile (oraz strony www) przeglądają również osoby niedowidzące lub niewidzące. Korzystają one z programów, które ułatwiają im rozpoznawanie tekstu napisanego. Jeśli jednak tekst zostanie ukryty na obrazku i dodatkowo pozbawiony znacznika alt, translatory te nie zczytają poprawnie tego, co chcecie przekazać czytelnikom.

Podsumowując 🙂 Obrazki tak, z umiarem, z zachowaniem zasad. Czy zawsze się sprawdzają? Warto zrobić test a/b i sprawdzić, jak reaguje Twoja grupa docelowa. Daj znać, czy wykorzystujesz dobrodziejstwo grafik w swoich mailach.

Tymczasem pozdrawiam,

Agnieszka