Jak zbudować atrakcyjny newsletter to najczęściej przewijające się pytanie, jakie dostaję od Was w mailach. Drugim jest RODO i o nim już za tydzień. Tymczasem wróćmy do newslettera. Pracę nad nim możemy podzielić na cztery etapy.

#1 strategia newslettera

Przewrotnie nie poświęcę temu punktowi zbyt wiele uwagi, z premedytacją odsyłając Cię do mojego webinaru na ten temat. Dość powiedzieć, że to początek. Kamień węgielny i od tego punktu zaczynasz. Za każdym razem, gdy planujesz wprowadzić zmiany. Zresztą strategię przygotowujesz również w innych momentach pracy nad rozwojem swojego biznesu, np.: przygotowując biznes plan swojego przedsięwzięcia.

#2 prawne aspekty

To najczęściej bardzo po macoszemu traktowany etap, ba często pomijany z czystą premedytacją wynikającą z obawy, że to trudne. A, że trudnym nie jest i jest do ogarnięcia dla każdego, nawet mniej obytego w prawnych przepisach udowadniałam wielokrotnie powtarzając webinar o zgłaszaniu zbioru danych do GIODO. Ale nie samym GIODO newsletter żyje. Poza GIODO powinnaś pamiętać o podpisaniu umowy o powierzeniu przetwarzania danych. Z kim tę umowę podpisać? Z dostawcą usługi newslettera (MailChimp, MailerLite), Z hostingodawcą, zwłaszcza, jeśli pozwalasz zakładać na swojej stronie konta użytkownikom (np.: platforma szkoleniowa, sklep internetowy), z właścicielem platformy obsługującej płatności internetowe, z księgowością itd. Poza tą umową, w chwili obecnej obowiązuje Cię konieczność wyznaczenia administratora danych, posiadania na stronie za pośrednictwem której zbierasz leady polityki prywatności, posiadania polityki bezpieczeństwa. To najbardziej wymagane obowiązki prawne, jakich musisz dopilnować budując swój newsletter.

#3 narzędzia

Do wyboru, do koloru. W zależności od zasobności portfela i indywidualnych upodobań. Ze względu na prostotę obsługi, użyteczność i intuicyjność, każdemu początkującemu email marketerowi polecam MailerLite. Dodatkowym plusem tego rozwiązania jest to, że twórcy wychodzą na przeciw stawiającym pierwsze kroki w zawiłościach newsletterów i zupełnie za darmo dają narzędzie z nieograniczoną niczym listą funkcjonalności czy ilości wysyłanych newsletterów lub zbudowanych formularzy do zbierania leadów. Jedynym ograniczeniem jest liczba subskrybentów, ale zanim przekroczysz pierwszy tysiąc chętnych na Twój newsletter, minie krótsza lub dłuższa chwila, pozwalająca jednak na rozeznanie się w zawiłościach tagowania, planowanych zadań workflow itd.

#4 kolejność działań

Na pewno przygotowując strategię, rozrysowałaś sobie, w jaki sposób będziesz budowała swoją listę odbiorców. Czy wesprzesz się jakimś specjalnie przygotowanym prezentem (ebook, zdjęcia, tutorial), czy zaplanujesz specjalnie webinar lub konferencję, która rzuci na kolana i wywoła dreszcz pożądania u zapisujących się na owo wydarzenie. Niezależnie od tego, którym z takich przykładów się wesprzesz, zanim zbudujesz pierwszy formularz do zbierania leadów powinnaś posiadać albo gotowy materiał, albo znać datę wydarzenia wraz z jego agendą i innymi szczegółami, które dotyczą bezpośrednio oferty zachęcającej do dołączenia do listy Twoich subskrybentów.

Etapem kolejnym jest opracowanie treści wiadomości powitalnej, jaką Twój subskrybent dostanie od razu po potwierdzeniu dołączenia do newslettera. Przyda się również strona podziękowania, na którą będziesz kierowała nowych subskrybentów. Możesz na niej umieścić plan nadchodzących webinarów, zaproszenie na grupę facebookową albo zachęt do polubienia Twojego kanału w social media. Ale to na pewno zaplanowałaś w strategii swojego newslettera.

Następnym elementem, jakiego brakuje w budowaniu newslettera jest… grupa subskrybentów. I tu pewnie zastanawiasz się, po co Ci grupa? Wyobraź sobie, że planujesz kilka webinarów i na każdy z nich zapraszać będziesz osobno. Albo chcesz, żeby każdy z nich celował do zupełnie innej grupy odbiorców. Jeden webinar będzie o WordPressie, drugi o newsletterze, trzeci o SEO. To są trzy różne grupy odbiorców, choć od biedy można upakować ich w jedną grupę. Ale, w przyszłości, gdy będziesz chciała wysyłać komunikację tylko o WordPressie, albo opracujesz specjalne materiały w tym temacie, łatwiej będzie Ci wysłać newsletter do zainteresowanych niż do jednej i tej samej grupy odbiorców.

Gdy zbudowałaś już grupę (jednym kliknięciem w MailerLite) zaczynasz budować swój pierwszy formularz do zapisania się na Twój newsletter. W zależności od stopnia skomplikowania i Twojej inwencji oraz dostępności funkcjonalności od różnych dostawców usług newsletterowych zrobisz to łatwiej lub trochę tylko trudniej. Gdy masz gotowy formularz należy osadzić go na stronie lądowania lub bezpośrednio na blogu – to oczywiście zależy od jego specyfiki i Twojej strategii. Możesz umieścić go w sidebarze, możesz umieścić go w treści strony, pod postami, cokolwiek, co przyjdzie Ci do głowy. Gdy formularz jest już podpięty a strona, na której go udostępniłaś zaktualizowana, wróć do programu, w którym budowałaś formularz. Ustaw treść wiadomości, którą Twój subskrybent otrzyma celem potwierdzenia, że zapisał się na listę odbiorców newslettera. Takie podwójne potwierdzenie jest przydatne również dlatego, że, jeśli przygotowałaś na zachętę jakiś prezent, odbiorą go tylko ci, który potwierdzą, że się zapisali. Unikasz też niepotrzebnego ruchu generowanego przez wszelkiej maści roboty. Ustaw również stronę lub komunikat, jaki ma się pojawić, gdy ktoś kliknie w przycisk potwierdzam.

# samotność leada

To całkiem oddzielny punkt, którego nie wliczałam do etapów budowania newslettera, bo należy do obsługi leadów już zebranych. Mam nadzieję, że przygotowując strategię newslettera poruszyłaś kwestię obsługi zebranych leadów. I nie mam tu na myśli samego wysyłania newsletterów, a raczej to wszystko, co dzieje wokół ich zbierania. Nowy subskrybent powinien otrzymać od Ciebie wiadomość powitalną. Jeśli planujesz ogólny newsletter, skierowany do wszystkich grup odbiorców napisz tę wiadomość do wszystkich i zaplanuj taki worflow. Jeśli dzielisz treść w zależności od grupy, przygotuj inne wiadomości powitalne i również ustaw workflow. Zastanów się też, co się będzie działo z Twoimi subskrybentami zanim dostaną newsletter. Mój wychodzi raz w miesiącu, a pomiędzy poszczególnymi tygodniami rozsyłam tylko fragment nowego wpisu na blogu. Wyjątkiem są jakieś specjalne wydarzenia, na które zapraszam oddzielnie, choćby po to, żeby o nim przypomnieć.

Nie ma nic gorszego, niż zostawić swoje dane z nadzieją na otrzymywanie newslettera i… czekać. I czekać. I czekać. Po to, żeby autor newslettera wysłał go raz na pół roku. Bo nie ma weny i nie ma o czym napisać. Jeśli dopiero zaczynasz swoją działalność, newsletter możesz wykorzystać do budowania u odbiorcy świadomości Twojej marki. Czym się zajmujesz, czym będziesz się zajmowała, jakie problemy będziesz rozwiązywać lub, jeśli będziesz oferować produkty i usługi naucz odbiorcę ich zastosowania. Niech zbierane przez Ciebie leady nie leżą nie wykorzystane, bo gdy po pół roku od chwili rozpoczęcia budowania listy mailingowej wyślesz swój pierwszy newsletter nikt nie będzie pamiętał, że się na niego zapisał…

I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszy wpis 😉 Daj znać, czy był przydatny. Przyznaj się też – od momentu, gdy wpadł do Ciebie pierwszy lead, jak długo zwlekałaś z wysłaniem pierwszego newslettera?

Pozdrawiam,

Agnieszka

error: treść chronione przed kopiowaniem
Shares