Czy spotkania networkingowe mogą być sposobem na budowanie listy mailingowej?

Kilka razy w roku uczestniczę w konferencjach i branżowych szkoleniach. Takie okazje poza samą merytoryką, jaką ze sobą niosą, są świetnym miejscem na budowanie swojej listy mailingowej. Zwłaszcza, jeśli występujemy w roli prelegenta, gdy pokazujemy się jako specjaliści i eksperci w danej tematyce.

Ale jak można zachęcić uczestników konferencji czy spotkania networkingowego do pozostawienia swoich danych czy wręcz dołączenia do newslettera?

#1 aplikacja

Jeśli Twój smartfon ma duży wyświetlacz możesz skorzystać z dedykowanej aplikacji, którą dostarcza FreshMail, pod warunkiem, że to on jest Twoim dostawcą usług newsletterowych. Wracając do samej aplikacji. Potencjalny subskrybent zobaczy po prostu formularz do zapisu, który będzie zintegrowany z Twoim kontem. Bardzo wygodne rozwiązanie, choć wymaga założenia konta u tego dostawcy.

A co zrobić, jeśli nie masz konta we FreshMail i nie chcesz go zakładać?

#2 formularz dedykowany

W takiej sytuacji ratunkiem może być przygotowanie formularza specjalnie pod to wydarzenie, ze spersonalizowaną wiadomością, grafiką i wyglądem. Pokrótce, przygotowujesz kolejny formularz, wiadomość potwierdzającą zapis do newslettera, stronę podziękowania, kilka wiadomości automatycznych. Stronę z formularzem publikujesz i odpalasz na tablecie lub smartfonie. Warunek? Musisz być online. W trybie offline formularz nie będzie działał.

#3 lead magnet

Rok temu, na konferencji w Poznaniu Ola Gościniak zastosowała świetne rozwiązanie. Każdy uczestnik warsztatów znalazł na krześle ulotkę z ofertą sklepu Oli. Na ulotce znajdowała się miejsce do wpisania adresu email. Po co? Jeśli chciałaś otrzymać prezentację, którą Ola pokazywała podczas warsztatów trzeba było podać adres na który miała prezka trafić. Logiczne. Ale jeśli jednocześnie dodało się zgodę na dołączenie do newslettera – bezcenne.

Sposób super, zwłaszcza, że w momencie prowadzenia prezentacji nie mamy głowy do odpalania aplikacji czy formularzy online. Ma jednak również wady. Dziś na ulotce więcej miejsca zajmą wymagane przez RODO klauzule informacyjne oraz treści zgód. Poza tym, musimy zarchiwizować papierowe formularze, na których subskrybenci zaznaczyli odpowiednie zgody.

#4 wizytówki

Nie ma spotkania networkingowego bez wymiany wizytówek. Do niedawna sprawa była bardzo prosta: dostaję od Ciebie, daję Ci swoją. Albo wrzucam do wystawionego pudełka. Dziś przepisy RODO nieco skomplikowały klasyczne wymiany wizytówek, bo podajemy na nich swoje dane. A skoro mowa o danych, to mamy zbiór danych. I obowiązki. Ciężko jednak wymagać od uczestników konferencji, żeby dając mi wizytówkę wypełniali od razu papierową listę zaznaczając zgody.

Jestem członkiem kilku grup facebookowych zajmujących się przepisami RODO i lektura interpretacji niektórych przepisów dostarcza rozrywki o niebo lepszej niż dowcipy Masztalskiego. Ale na serio. Jakiś czas temu trafiłam na dyskusję związana właśnie z wymianą wizytówek. I nawet, jeśli śmiejemy się z absurdalnych przepisów prawo jest prawem. Stąd moja rada. Jeśli wybierasz się na konferencją albo spotkanie networkingowe przygotuj sobie wersję elektroniczną zapisu do newslettera. Stosowałaś u siebie któreś z tych rozwiązań? Daj znać, co myślisz o moich podpowiedziach? Który z podanych sposobów sprawdza się najlepiej? Koniecznie w komentarzu 🙂

Tymczasem pozdrawiam,

Agnieszka

error: treść chronione przed kopiowaniem
Shares