Zaczynasz budować listę odbiorców swojego newslettera, coś tam rzeźbisz w tych internetach, ale zastanawiałaś się może, czego nie robić w email marketingu? 

Podczas ostatniej mojej konsultacji zaczęłyśmy się wspólnie z Klientką zastanawiać, jakie błędy popełnia podczas pracy nad swoim newsletter i wyłoniła nam się znaczna lista błędów. Co ciekawe, podobny problem sygnalizuje mi więcej osób. Postanowiłam zatem zebrać je razem i zbiorowo Was podpowiedzieć, czego nie należy robić w email marketingu.

#1 czekam, aż moja lista urośnie…

Też czekasz? Aż Twoja lista subskrybentów będzie miała 10, 20 100 kontaktów? Często zaczynając pracę na newsletterem obiecujemy sobie, że czniemy wysyłać newsletter, aż lista subskrybentów będzie miała określoną liczbę. Ale jak mają się poczuć ci wszyscy, którzy już się zapisali na Twój newsletter, czekają na niego, a Ty cały czas zwlekasz, bo nie osiągnęłaś celu? Nawet, jeśli na Twojej liście jest jeden lead, jeden rekord, to ten jeden kontakt na końcu człowiekiem. Nie każ mu czekać, nie przeciągaj w nieskończoność momentu wysłania swojego pierwszego newslettera. Pisz od razu.

#2 wysyłam do adresów do których nie mam zgód

Mimo iż od 25 maja tego roku weszły w życie przepisy RODO nadal wiele firm wysyła maile łamiąc obowiązujące przepisy. W sieci istnieją roboty, które przeczesują strony internetowe zczytując kontakty do firm. Można również kupić wątpliwej jakości bazę danych, z niewiadomego źródła, której użycie może okazać się dla Ciebie bardzo ryzykowne i przynieść dodatkowe konsekwencje w postaci kar.
Jeśli masz wątpliwości, czy Twoi subskrybenci udzielili Ci odpowiedniej zgody na otrzymywanie newslettera lub informacji handlowych (nie stosowałaś mechanizmu double opt-in, ani wymaganych checkboxów przy formularzach) nie korzystaj z tych kontaktów. Nie wysyłaj do nich swojego newslettera. W ten sposób unikniesz nieprzyjemności.

#3 nie dodaję linka do wypisania się z newslettera

To dość częsty błąd wynikający raczej z naszego zapominalstwa niż celowego działania, choć czasami dostaję newslettery, z których treści jasno wynika, że brak linka do wypisania się z newslettera to celowe działanie. I znowu podeprę się rozporządzeniem RODO, które jasno reguluje takie kwestie. Subskrybent ma prawo w każdej chwili cofnąć swoją zgodę do otrzymywania mailingów. Zatem niedodawanie takiej stopki jest niewłaściwe  choćby z ustawowego punktu widzenia i może skutkować karami.

Poza tym… jeśli ktoś nie chce otrzymywać od Ciebie korespondencji, to niezależnie od tego, czy w Twoim mailu znajdzie się link do wypisania się z listy subskrybentów, nie będzie czytał Twoich wiadomości. Albo będzie je kasować, albo oznaczy jako spam. A przecież nie chcesz, żeby Twoje maile wpadały do skrzynki ze spamem…

#4 wprowadzam w błąd czytelników

Przez jakiś czas zauważyć można było trend nowy trend wśród email marketerów, którzy nagminnie w tytule wiadomości używają skrótów: ODP:, RE:, FWD: (odpowiedz, prześlij dalej). Przez chwilę takie wiadomości notowały lepsze statystyki i przykuwały uwagę, ale dzieje się tak dlatego, że wprowadzają w błąd odbiorców, którzy sądzą, że to kontynuacja jakiejś korespondencji.

Podobnie rzecz się ma z tematami, w których przedstawiasz nieistniejące fakty, a treść wiadomości odnosi się do zupełnie innych rzeczy.

Ufam jednak, że do tematu newslettera podchodzisz profesjonalnie i żeby przykuć uwagę czytelnika nie używasz chwytów poniżej pasa 😉

#5 nie robię testów przed wysłaniem maila

Zdarzyło Ci się wysłać jakiś newsletter a potem okazywało się, że jakiś guzik albo link nie działa? Nikt nie jest święty i takie błędy zdarzają się każdemu. Ale ja i tak będę powtarzała jak zdarta płyta, zanim ustawisz właściwą wysyłkę sprawdź ją. Najlepiej na kilku skrzynkach mailowych, bo inaczej zachowują się wiadomości dostarczane na Gmail a inaczej na O2. Robiąc ten ostateczny test masz ostatnią szansę na to, żeby sprawdzić czy ładują się obrazki, czy usunęłaś literówki, jakieś swoje komentarze, czy wszystkie odnośniki prowadzą we właściwie miejsca. A jeśli zapomniałaś o teście i Twoi czytelnicy otrzymali mail z błędem zostaje Ci tylko przekuć taką wadliwą wysyłkę w sukces. Np. tak, jak zrobili to autorzy maila poniżej 🙂

błędy

Te pięć punktów to najczęstsze błędy jakie są popełnianie nie tylko przez nowicjuszy. Dlaczego zachęcam Cię do unikania takich błędów? Jeśli chcesz, żeby Twój newsletter był dobrej jakości, żeby czytelnicy oczekiwali ze zniecierpliwieniem kolejnej Twojej wiadomości postaraj się, żeby lektura listu była przyjemnością. Żeby mail docierał do tych, którzy są zainteresowani tym, co masz do powiedzenia. 

Przyznam się, że mnie nie jest obce wysłanie czegoś bez testu (tu zjada mnie rutyna). Parę razy zapomniałam dodać link do wypisania z mojego newslettera – żeby tego uniknąć, w swoim szablonie mam go na stałe, dzięki czemu nie obawiam się powtórki tego błędu. Jestem ciekawa, czy zdarzyło Ci się popełnić któryś z tych błędów.

Tymczasem pozdrawiam,

Agnieszka

 

KUP PRZEWODNIK

error: treść chronione przed kopiowaniem
Shares