Dziś wracam do Ciebie z tematem motywu. Naszej małej czarnej dla bloga. Bardzo podoba mi się to określenie i będę do niego zapewne nie raz wracała. Kilka tygodni temu skontaktował się ze mną pracownik Template Monster z propozycją przetestowania wybranego przeze mnie motywu do WordPress. Postanowiłam podjąć rzuconą rękawicę i dziś podzielę się z Wami swoimi spostrzeżeniami.

Jeśli chodzi o wybór motywu dostałam wolną rękę i mogłam sobie samodzielnie wybrać motyw, który przetestuję. No… wybór wcale nie był łatwy, bo w zasobach Template Monster jest mega dużo różnych motywów, podzielonych tematycznie itd. W każdym bądź razie postawiłam na odmienny design. Przystępuję zatem do testów. Dla zainteresowanych, wybrałam motyw nr #55951.

I od razu, już na początku podkreślam dużymi literami – jeśli decydujesz się na zmianę motywu, zanim tego dokonasz zrób kopię bezpieczeństwa. Tak na wszelki wypadek. W moim przypadku nie zauważyłaś żadnych zmian, bo każde testy przeprowadzam na środowisku testowym. To miejsce, w którym mam kopię bloga z kilkoma wpisami i zdjęciami. Wszystko po to, żeby bezboleśnie sprawdzać nowe funkcjonalności. Bezboleśnie dla Was.

Wracając do sprawdzanego motywu. Zrobiłam kopię bezpieczeństwa, instaluję motyw, włączam go i… skucha. Moim oczom pojawia się wdzięczne info z serwera, że nie działa. Nic nie działa. Wrrr. Zapomniałam sprawdzić, w jakiej wersji php działa wybrany przeze mnie motyw. Zawsze dbam o to, żeby korzystać z nowych wersji php, więc moja wajcha ustawiona jest na wersję 7 i więcej. Okazuje się, że wybrany przeze mnie motyw działa na wersji 5.3+ i niestety o najnowszych wersjach 7+ trzeba zapomnieć. Po zmianie ustawień na serwerze strona wróciła do żywych. To rada dla Ciebie – sprawdź w ustawieniach serwera, z jakiej wersji php korzystasz i do jakich wersji jest przygotowany przez Ciebie motyw. Co do samej instalacji motywu – w pakiecie są dwa. Najpierw korzystamy z motywu głównego: Cherry Framework, a dopiero potem doinstalowujemy motyw właściwy – coś jak motyw potomny.

Co dalej. Standardowe ustawienie strony głównej, widoku postów, analiza dostępnych widgetów. Dograłam kilka zdjęć, które pozwoliły mi osiągnąć efekt pokazany w wersji demo. Super. Wszystko działa i śmiga. Ponieważ poza samym blogiem w dużej mierze korzystam z dedykowanych landing page, to właśnie ta funkcjonalność interesowała mnie najbardziej. W pakiecie z motywem możecie otrzymać wtyczkę MotoPress. Ja jak wiecie korzystam z dostępnego przy motywie Divi pluginu Divi Builder. W każdym bądź razie, z jej pomocą spokojnie możecie zbudować potrzebne strony lądowania. Efektowne, przyjemne dla oka.

Następnym elementem, na jaki zwracam ogromną uwagę jest widok strony na urządzeniu mobilnym. Korzystając z komunikacji miejskiej (jazda samochodem w Warszawie i poszukiwanie miejsca parkingowego to strata czasu) poza czytaniem książek przeglądam inne blogi i nadrabiam zaległości w social mediach. Bardzo często widzę więc różne strony, które owszem, na monitorach i laptopach wyglądają super, ale na urządzeniach mobilnych nie mają już tego efektu. Albo rozjeżdżają się, albo wyświetla mi się zasłaniający wszystko popout, którego nie mam jak wyłączyć, albo zaimplementowane widgety nie są kompatybilne z widokiem mobile. Często tworząc landing page lub nawet całego bloga zapominamy sprawdzić, jak wygląda na komórkach. W każdym bądź razie, po konfiguracji, rzuciłam się do sprawdzania widoku na tablecie i na króliku w kapuście (Samsung Galaxy Note 3). Domyślne ustawienia w zupełności wystarczyły, nie musiałam niczego poprawiać – czyli znowu autor nie rozminął się z prawdą.

Co mnie urzekło? Najbardziej: małe, hamburger menu. Brakuje mi tego w moim obecnym motywie, bo hamburger dostępny jest tylko w wersji mobilnej. W motywie #55951 mogę go sobie wybrać również dla zwykłego widoku. Super sprawa.

Generalnie jestem bardzo zadowolona z produktu, jaki otrzymałam. Jeśli więc szukasz dla siebie motywu, który pomoże Ci stworzyć stronę wyróżniającą się i odmienną od większości blogów – gorąco Ci go polecę. Czy się na niego przesiądę? Trochę uzależniam to od autorów, którzy mam nadzieję dostosują go do aktualnych wersji php – to jedyny minus, jaki na obecną chwilę znalazłam. Dlaczego to dla mnie ważne? Bo wersja php ma wpływ na bezpieczeństwo strony, na jej szybkość działania.

Jeśli jesteś zainteresowana tym motywem zajrzyj tutaj. Daj znać w komentarzu, czy moje testowanie zainspirowało Cię do sprawdzenia tego motywu. Na Template Monster poza samymi motywami pod WordPress znajduje się wiele innych szablonów i już wkrótce przeczytasz o szablonie newslettera, który nabyłam i który będę chciała rozłożyć na łopatki 😉

Tymczasem pozdrawiam,

Agnieszka

error: treść chronione przed kopiowaniem
Shares