Ostatnie wydarzenia związane z firmą Zuckerberga sprawiły, że coraz częściej stawiamy sobie pytanie: quo vadis Facebook?

Dzisiejszy post powstał z dość dużym opóźnieniem, ponieważ uważnie obserwowałam rozwinięcie wątku z wykorzystywaniem danych z facebooka przez różne firm produkujące aplikacje dla FB.

Kiedy w marcu gruchnęła wieść o znacznym, a przede wszystkim nielegalnym wykorzystaniu naszych danych przekazywanych fb przez agencję Cambridge Analytica pomyślałam, że będzie z tego straszna chryja. Nie pomyliłam się. Kongres wezwał Mark Zuckerberga przed swoje oblicze i zadawał z pewnością masę bardzo niewygodnych pytań.

Zajmijmy się kwestią bezpieczeństwa danych. Nie doszło do żadnego wycieku, nikt nie dokonał włamu na serwery. W świetle prawa, całkiem legalnie wykorzystane zstały pozostawiane przez nas świadomie lub często raczej nieświadomie informacje.  Zarówno FB jak i współpracujące z nim aplikację opracowały szereg algorytmów, które dają pełny obraz i profil o użytkownikach.

W efekcie, można swobodnie przyjąć teorię, że jesteśmy w dużym stopniu inwigilowani przez samego FB. Jestem ogromnie ciekawa, jak poza obietnicami składanymi przed Kongresem zamierza rozwiązać ten problem. Na razie, doraźnie większość aplikacji została wyłączona, przestały działać boty, nie ma szans na stworzenie nowych, generalnie szykuje się mega kryzys. Kryzys w social mediach. Kryzys spadku zaufania do takich mediów.

Na terenie UE mamy RODO, które wymusza na firmach przetwarzających dane tak ich bezpieczeństwo jak określenie celu, w jakim są pozyskiwane. Dodatkowo, jako posiadacze własnych danych mamy możliwość zapytania firmy X o sposób i zakres przetwarzania powierzanych przez nas danych. W kontekście problemów Zuckerberga – fantastyczna sprawa. Wyobraż sobie teraz milion zapytań skierowanych do FB z żądanie informacji, jak przetwarza nasze dane 😉

To jest jeden aspekt. Na drugim, ważą się losy firm, które większość swoich działań opierają o istnienie FB. I nie mam tu wcale na myśli firm dostarczających rozwiązania technologiczne, ale właśnie nas, użytkowników, którzy poza prywatnymi profilami dodatkowo posiadamy profile firmowe, grupy itd.

Co się stanie, gdy Mark uzna, że FB przynosi mu więcej kłopotów, niż to warte i albo sprzeda swoje udziały, albo kryzys social media sprawi, że zacznie się masowy eksodus, tak jak to miało miejsce z Naszej Klasy. Pamiętacie jeszcze ten portal? No właśnie…

Kilka tygodni temu, przy okazji czarnego protestu w Warszawie pozwoliłam sobie na komentarz pod adresem pewnej telewizji. Komentarz na mojej własnej, prywatnej tablicy. Na drugi dzień, prawie do wieczora miałam problem, żeby dostać się do swojego konta, w końcu, gdy mi się to udało otrzymałam ostrzeżenie od FB, że ktoś zgłosił skargę na ów komentarz (nie zawierał wulgaryzmów, w sumie był prawie apolityczny, prawie bo można było się doszukać przytyku). Wtedy zdałam sobie sprawę, że jeśli dostanę bana, stracę kontakt z grupą i fp. Mam oczywiście backup w postaci dodatkowego admina, ale wiesz, jak to jest…

Między innymi dlatego stale powtarzam, że własna baza subskrybentów jest tak ważna.

Przyjmijmy zatem scenariusz, że dostałam dożywotniego bana na działalność na FB. Mogę założyć nowe konto, ale właściwie tracę z mozołem rozwijaną grupę i fanpage. I co najważniejsze, kontakt z tymi wszystkimi ludźmi.

Przy tej okazji zaczęłam zastanawiać się, co w takim razie zamiast FB. Newsletter jest świetnym narzędziem, ma jednak, jedną, małą wadę – nie ma możliwości wejścia w interakcję tu i teraz. Zanim pojawił się FB, prym wiodły fora internetowe i przyznam się, że coraz częściej zastanawiam się nad powrotem do tego rozwiązania. Oczywiście, nie mam focha na FB ale ostatnie wydarzenia dają do myślenia i powodują lekki niepokój.

Jestem bardzo ciekawa Twojego komentarza do tych wydarzeń. A może masz jakiś pomysł – co zamiast FB? Koniecznie daj znać 🙂

Tymczasem pozdrawiam,

Agnieszka

 

error: treść chronione przed kopiowaniem
Shares